«

»

Kolejne występy w Czeskiej Lidze – Team NIE WIDZĘ PRZESZKÓD.

Kolejne występy w Czeskiej Lidze – Team NIE WIDZĘ PRZESZKÓD.

Gdy zapiał pierwszy kogut, zza okna słychać było dźwięk postukujących baniek i szuranie butów mleczarza, a zaspani ludzie klnąc na czym świat stoi wstawali do pracy – wyjechaliśmy do Brna.
Blask jutrzenki rozświetlał mroki nocy, a w nas kiedy mijaliśmy granicę polsko- czeską powstała nadzieja na zwycięstwo, która po chwili przeszła płynnie w pewność, a następnie rozlała się błogim ciepłem po ciele, powodując przyjemne mrowienie.
Zmotywowani  do granic  możliwości  przyjechaliśmy na miejsce w samo południe.  Wjechaliśmy  na  przestronną i ładnie wyglądającą salę i nie minął kwadrans, kiedy sędzia chwycił swój ulubiony pomarańczowy gwizdek, a następnie nabrawszy do ust powietrze rozpryskał chmurę kropelek śliny obwieszczając światu, że  uważa mecz za rozpoczęty.
Na naszej drodze los postawił drużynę  BASSET Most. Cóż… hm…To wystarczy za cały komentarz, ponieważ nie był to dobry mecz w naszym wykonaniu.   BASSET Most  rzucił  się  na nas jak wąż boa na swoją ofiarę. Drużyna zdusiła nas w mocnym uścisku podań , po czym rozrywając nas na wszystkie strony, rozmontowywała  obronę  i zdobywała  gola.  Gola  za golem.  W rezultacie przegraliśmy 13-1. Po nocy , w której dręczyły mnie koszmary, wstaliśmy gotowi podjąć się kolejnego wyzwania.
Był to mecz, w którym uzyskaliśmy przewagę punktową i wizualną, powoli miażdżąc przeciwnika w polu.  Powoli  jednak opadały z nas motywujące nas emocję, co spowodowało rozluźnienie szyków   i w konsekwencji gorszą grę .  Skwapliwie  wykorzystali to gracze SKH METEOR Plzeń  , którzy potrafili nie tylko wyrównać  ale  w końcu wygrać z nami 5-3. Ostatni  mecz  był rewanżem,  za dzień wczorajszy z drużyną  BASSET Most.  Niestety  przegraliśmy i ten rewanż . Nasi przeciwnicy długo nie potrafili poradzić sobie z nami. Po przerwie  jednak zmotywowani i zreorganizowani  przez  trenera  wygrali 7-1. Ich taktyka była taka, że zbliżali się na niebezpieczną odległość  do naszej bramki, po czym  wycofywali piłę do jednego ze swoich zawodników, będącego jednocześnie reprezentantem Kraju, który atomowym strzałem wbijał piłkę do bramki.
Poprawa w grze naszej drużyny widoczna jest gołym okiem. Nie potrafiliśmy jednak dotychczas skutecznie stawić czoła Czechom. Są oni lepiej zgrani, znają swoje miejsce na boisku i pomimo naszego świetnego przygotowania fizycznego, to piłka wystrzelona z ich strony znajdowała miejsce w naszej bramce.

Dariusz Magdij

Wp Plugin by capn3m0